Skinheadzi
Skinhead to jedna z tych subkultur, wokół których narosło najwięcej nieporozumień. W Polsce słowo to od razu kojarzy się z nacjonalizmem i agresją, ale u swoich brytyjskich korzeni ruch nie miał nic wspólnego z ideologią. Narodził się z zamiłowania do jamajskiej muzyki, prostego, funkcjonalnego stylu i robotniczej dumy.
To, jak bardzo znaczenie tego słowa zmieniło się na przestrzeni dekad i granic, samo w sobie jest dobrą lekcją o tym, jak łatwo subkultura może zostać przejęta i przedefiniowana przez zupełnie inne środowiska.
Narodziny — Wielka Brytania, 1968–1972
Pierwsi skinheadzi wywodzili się z tzw. hard modsów, czyli robotniczego, bardziej surowego odłamu modsów. Nie mieli pieniędzy na eleganckie garnitury i skutery, za to cenili porządek, dyscyplinę i prosty wygląd.
Kluczowy wpływ na ten styl mieli jamajscy imigranci, którzy w tym czasie masowo przybywali do Wielkiej Brytanii, a razem z nimi ska, rocksteady i wczesny reggae oraz kultura rude boyów. Na tanecznych parkietach i trybunach stadionów piłkarskich biali i czarni nastolatkowie z tych samych robotniczych dzielnic słuchali tej samej muzyki i ubierali się bardzo podobnie.
Ogolone lub bardzo krótko ścięte włosy miały czysto praktyczne uzasadnienie: łatwiej było pracować w fabryce i trudniej złapać kogoś za włosy w bójce. Na krótko, około 1972 roku, moda ta złagodniała w stronę bardziej eleganckiego stylu zwanego "suedehead", zanim na kilka lat niemal zniknęła z ulic.
Rozłam — punk, Oi! i wejście polityki (koniec lat 70. i lata 80.)
Skinhead wrócił pod koniec lat 70. jako część drugiej fali, mocno powiązanej ze sceną punk i Oi!. Zespoły takie jak Sham 69 czy Cockney Rejects przyciągnęły z powrotem na koncerty młodych ludzi w glanach i szelkach.
To właśnie w tym okresie doszło do fatalnego w skutkach zwrotu. Skrajnie prawicowe organizacje, przede wszystkim National Front, świadomie werbowały wśród skinheadów, a część zespołów sceny Oi!, ze Skrewdriver Iana Stuarta Donaldsona na czele, zaczęła otwarcie głosić treści rasistowskie, tworząc sieć "white power" (Blood & Honour).
Media szybko zaczęły utożsamiać cały ruch z tą najgłośniejszą, najbardziej agresywną frakcją. Spora część środowiska, tzw. trojan skinheads, wierni pierwotnym, wielokulturowym korzeniom, otwarcie się od niej odcinała.
W odpowiedzi na tę zawłaszczoną narrację w 1987 roku w Nowym Jorku powstał ruch SHARP (Skinheads Against Racial Prejudice), a nieco później RASH (Red and Anarchist Skinheads). Od tamtej pory scena skinheadzka funkcjonuje jako zbiór wyraźnie skłóconych ze sobą frakcji:
- Apolityczni tradycjonaliści, wierni pierwotnemu stylowi i muzyce.
- Skrajnie prawicowi "boneheadzi".
- Antyrasistowska lewica, czyli SHARP i RASH.
Łączy je właściwie tylko wspólna nazwa i częściowo styl ubioru.
Skinheadzi w Polsce
Nad Wisłą subkultura pojawiła się na początku lat 90., razem z falą zachodnich stylów młodzieżowych, które po 1989 roku zalały kraj niemal jednocześnie: punk, metal, hip-hop i właśnie skinhead. W polskich realiach to jednak nurt nacjonalistyczny, powiązany ze środowiskiem kibiców najbardziej rozpoznawalnych klubów piłkarskich, zdominował wizerunek ruchu w mediach już w pierwszych latach jego istnienia.
Pierwsza połowa lat 90. to udokumentowane przez prasę i organizacje praw człowieka ataki na tle rasowym, do których dochodziło w Warszawie, Łodzi i innych dużych miastach. Ich ofiarami padali cudzoziemcy (m.in. osoby czarnoskóre, wietnamscy handlarze), Romowie oraz działacze lewicowi i antyfaszystowscy.
Przez to w polskim języku słowo "skinhead" ("skin", "nazi-skin") niemal od razu zyskało zdecydowanie pejoratywne znaczenie, silniej kojarzone z agresją i ksenofobią niż w kraju pochodzenia subkultury. Istniały w Polsce także mniej liczne środowiska apolitycznych "trad skinów" oraz nieliczne grupy SHARP, ale to nie one trafiały na pierwsze strony gazet.
Od lat 2000. zorganizowana scena nacjonalistycznych skinheadów stopniowo traciła na znaczeniu, w dużej mierze wchłonięta przez szersze i luźniej zorganizowane środowisko kibicowsko-nacjonalistyczne. Dziś funkcjonuje raczej jako margines niż spójny ruch.
Ciuchy — jak wyglądał styl skinhead
Niezależnie od tego, po której stronie politycznego sporu ktoś się znajdował, ubiór pozostawał zaskakująco spójny, bo wywodził się z tego samego, robotniczego i praktycznego rodowodu:
- Polo albo koszula: koszulka polo Ben Sherman albo Fred Perry z charakterystyczną lamówką na kołnierzyku, ewentualnie koszula w drobną kratkę (marki takie jak Brutus czy Warrior), noszona zapięta pod samą szyję.
- Dżinsy: Levi's 501 lub Wrangler, podwinięte tak, by odsłonić cholewki butów.
- Szelki (braces): noszone opuszczone przy pasie na co dzień, naciągane na ramiona przy pracy albo w bójce.
- Buty: obowiązkowe glany, najczęściej Dr. Martens, klasycznie na 8 dziurek, czasem ze stalowymi noskami.
- Kurtka: krótka Harrington (najbardziej rozpoznawalny model to Baracuta G9) albo, zwłaszcza w drugiej fali lat 80., wojskowy bomber MA-1.
- Wersja "smart": na specjalne okazje albo dla starszego pokolenia skinów długi płaszcz typu Crombie, melonik i laska.
- Fryzura: bardzo krótko ścięte lub całkiem ogolone włosy u mężczyzn oraz tzw. feather cut, czyli krótkie włosy z grzywką, u kobiet.
Wiele z tych elementów (polówki Fred Perry, glany Dr. Martens, kurtki Harrington) od dawna funkcjonuje w modzie męskiej zupełnie niezależnie od jakiejkolwiek subkultury, jako po prostu solidna, ponadczasowa klasyka casualowego stylu. To dobry przykład na to, że ubiór potrafi przetrwać znacznie dłużej niż ideologie, które próbowały się pod niego podpiąć.