Emo
Emo to subkultura, która zaczęła się od muzyki, a dopiero po dwóch dekadach dorobiła się własnego wyglądu. Początkowo nie chodziło o grzywkę ani eyeliner, tylko o sposób śpiewania i pisania tekstów.
Zamiast buntu skierowanego przeciwko światu emo pokazało bunt skierowany do środka: szczerość, wrażliwość i mówienie na głos o rzeczach, o których w męskim świecie punku i hardcore'u zwykle się milczało. Jej historia dzieli się na kilka wyraźnych fal i jest dobrym przykładem tego, jak subkultura może wyrosnąć z innej, przeobrazić się w gatunek muzyczny, a potem w całą modę.
Korzenie — hardcore punk w Waszyngtonie (1983–1986)
Słowo "emo" pochodzi od "emotional hardcore" (emocore) i pojawiło się około 1985 roku w waszyngtońskiej scenie hardcore punkowej. Kto dokładnie ukuł nazwę, nie jest do końca jasne. Według jednych relacji zrobił to złośliwie Brian Baker z Minor Threat, według innych fani na koncertach Embrace.
Na pewno nie było to określenie pochlebne, tylko przytyk do zespołów, które na scenie zdawały się przeżywać muzykę zbyt osobiście.
Za pionierów uznaje się Rites of Spring (założonych w 1983 roku) i Embrace Iana MacKaye'a, byłego wokalisty Minor Threat. Oba składy łączyły hardcore'ową energię z melodyjnymi gitarami i bardzo osobistymi, introspektywnymi tekstami.
Momentem przełomowym była tzw. Revolution Summer w 1985 roku, kiedy część waszyngtońskich zespołów, m.in. Gray Matter, Beefeater, Dag Nasty i Soulside, świadomie odeszła od agresji i przemocy na koncertach w stronę emocji i wewnętrznych konfliktów.
Większość z tych płyt ukazywała się w niezależnej wytwórni Dischord Records, prowadzonej przez MacKaye'a. Sami muzycy często odcinali się od łatki "emo", którą uważali za niesprawiedliwe uproszczenie.
Z czego wyrosło emo — rodowód
Emo jest kolejnym ogniwem w łańcuchu, który zaczyna się od punka. Z punka wyrósł hardcore, czyli szybsza, agresywniejsza i bardziej "męska" odmiana, ze swoim dress code'em: ogolone głowy, czapki z daszkiem, tatuaże.
Emo było reakcją na tę sztywność. Te same instrumenty i ten sam etos DIY (zrób to sam: własne wytwórnie, koncerty w piwnicach i klubach młodzieżowych), ale z zupełnie inną treścią.
Drugim źródłem był post-hardcore i szerzej post-punk, z którego czerpał także goth. Stąd wspólne mroczne, melancholijne nastroje i, z czasem, wspólna estetyka: czarne włosy, kohl wokół oczu, czarne ubrania. W latach 90. doszły do tego wpływy indie rocka i college rocka, co widać w brzmieniu i w ówczesnym wyglądzie.
Tak wyglądał podział ról:
- Punk dał emo etos i struktury sceny.
- Hardcore dał energię.
- Goth i post-punk dały mrok i wrażliwość.
Druga fala — lata 90. i midwest emo
Po rozpadzie waszyngtońskiej sceny gatunek przeniósł się na Środkowy Zachód i do innych regionów USA. Jawbreaker z Kalifornii wydał w 1994 roku "24 Hour Revenge Therapy", a Sunny Day Real Estate z Seattle w tym samym roku album "Diary".
Z Chicago wywodził się Cap'n Jazz, z którego wyrosła cała rodzina zespołów zwanych midwest emo:
- American Football. Jedyna, samotytułowa płyta z 1999 roku do dziś uchodzi za kamień milowy gatunku.
- The Promise Ring, Braid i Mineral.
- The Get Up Kids. "Something to Write Home About" (1999).
- Jimmy Eat World. "Clarity" (1999).
Do tej fali często zalicza się też "Pinkerton" Weezer z 1996 roku. Płyta została przyjęta chłodno, ale po latach zyskała status jednej z najważniejszych w historii emo. Muzyka zeszła z hardcore'owej prędkości w stronę melodii, splątanych gitar i wyznaniowych tekstów.
Wygląd ówczesnych fanów wcale nie kojarzył się z czernią. W latach 90. dominował styl "geek chic": grube, prostokątne okulary, swetry, kardigany, koszule zapinane na guziki, ciasne dżinsy i trampki Converse. Na scenie w San Diego w połowie dekady pojawiła się też fryzura zwana "Spock rock", czyli czarno farbowane włosy z prostą grzywką.
Trzecia fala — emo wchodzi do mainstreamu (2001–2008)
Na początku lat 2000. emo wyszło z piwnic i klubów prosto do MTV i na listy przebojów. Jimmy Eat World z płytą "Bleed American" (2001) i singlem "The Middle" trafili do szerokiej publiczności, a Dashboard Confessional Chrisa Carrabby stał się na kilka lat "twarzą emo".
Fala była ogromna:
- Taking Back Sunday. "Tell All Your Friends" (2002).
- Brand New. "Deja Entendu" (2003).
- Thursday.
- My Chemical Romance. "Three Cheers for Sweet Revenge" (2004) i "The Black Parade" (2006).
- Fall Out Boy i Panic! at the Disco, które razem z My Chemical Romance sprzedawały płyty w milionach egzemplarzy.
- Screamo: Hawthorne Heights, Underoath czy Silverstein.
To właśnie wtedy ukształtował się wizerunek, który większość ludzi kojarzy z emo do dziś: obcisłe dżinsy, koszulki zespołów, paski z ćwiekami, trampki Converse i Vans, czarne opaski na nadgarstki, paznokcie pomalowane na czarno i eyeliner.
Przede wszystkim jednak prosto wyprasowane włosy z długą grzywką opadającą na jedno oko, zwykle farbowane na czarno. Popularne były też kolczyki, najczęściej "snakebite" w wardze, oraz rozciągane płatki uszu. Zdjęcie na górze tej strony pokazuje właśnie ten typ stylu z drugiej połowy lat 2000.
Scene, fashioncore i rozdzielenie ścieżek
W okolicach 2002 roku modę emo zaczęła przejmować także publiczność z hardcore'a i metalcore'a. Zespoły takie jak Eighteen Visions świadomie zbuntowały się przeciwko wizerunkowi hardcore'owego twardziela (ogolona głowa, czapka, tatuaże) i wprowadziły skinny jeansy, wyprostowane włosy, czarne ciuchy i makijaż oczu. Ten nurt nazwano fashioncore.
Z niego, poprzez portal MySpace, wykształciła się odrębna subkultura zwana scene. Była bardziej kolorowa, z neonowymi dodatkami, rozbudowanymi fryzurami i muzyką bliższą metalcore'owi i electro niż emo.
Wielu fanów emo i scene mieszało się ze sobą, ale to nie to samo: emo pozostało bliżej introspekcji i gitarowego brzmienia, a scene stawiało na wizerunek i internetową ekspozycję. W tle nie brakowało też związków z kulturą skate (trampki, bluzy z kapturem, pop-punkowe brzmienia) i metalem (screamo i metalcore).
Łatka, panika medialna i przemoc
Rozgłos miał swoją cenę. Wokół emo szybko narosły stereotypy: media i część dorosłych przypinały fanom łatkę depresyjnych, zamkniętych w sobie nastolatków. Tymczasem dla wielu z nich subkultura była raczej sposobem na znalezienie swojego miejsca i ludzi, którzy rozumieją ich wrażliwość.
Najdalej poszło to w kilku krajach:
- Rosja, 2008. Duma rozważała regulacje dotyczące stron internetowych związanych z emo i zakaz noszenia takiego ubioru w szkołach i budynkach publicznych, uzasadniając to rzekomym promowaniem antyspołecznych zachowań.
- Meksyk, 2008. W Mexico City, Querétaro, Tijuanie i innych miastach doszło do serii ulicznych ataków na młodych ludzi ubranych "na emo", które media nazwały wojną emo.
- Irak, 2012. Bojówki zabiły kilkadziesiąt osób uznanych za emo.
Te wydarzenia pokazują coś, o czym łatwo zapomnieć, patrząc na dzisiejszy nostalgiczny powrót: ubiór i fryzura potrafiły w niektórych miejscach świata być powodem realnego zagrożenia.
Około 2009–2010 roku emo w największym stopniu zniknęło z mainstreamu. Część zespołów się rozpadła, część zmieniła brzmienie, a estetyka przeniosła się na Tumblr. Tam przyjęła bardziej stonowany, flanelowy wygląd z grubymi oprawkami okularów, bliski temu, co dziś kojarzymy z hipsterami.
Odrodzenie — czwarta fala i emo dziś
Już od około 2008 roku, w reakcji na komercjalizację trzeciej fali, wracał underground. Zespoły takie jak Algernon Cadwallader, Tigers Jaw, Modern Baseball czy Hop Along wróciły do DIY, koncertów w piwnicach i brzmienia midwest emo z lat 90. W drugiej połowie lat 2010. emocjonalną szczerość przeniósł na grunt hip-hopu tzw. emo rap (m.in. Lil Peep czy Juice WRLD).
Wreszcie w 2019 roku My Chemical Romance ogłosili reaktywację, a w 2022 roku wraz z Paramore stanęli na czele festiwalu When We Were Young w Las Vegas, czyli wydarzenia zbudowanego wokół nostalgii za emo z lat 2000.
Dziś pokolenie, które nastoletnio przeżywało trzecią falę, samo jest po trzydziestce, a estetyka wraca w mediach społecznościowych, od TikToka po repliki MySpace'a. Emo przestało być etykietą przypinaną z zewnątrz, a dla wielu stało się nazwą, którą noszą z dumą.
Ważne zespoły
Jeśli miałbym wskazać punkty startowe, ułożyłbym je według fal:
- Pionierzy: Rites of Spring i Embrace, żeby usłyszeć, skąd w ogóle wzięło się słowo "emo".
- Lata 90.: Jawbreaker, Sunny Day Real Estate i American Football, a także "Pinkerton" Weezer i "Clarity" Jimmy Eat World.
- Trzecia fala: "The Black Parade" My Chemical Romance, "From Under the Cork Tree" Fall Out Boy, "Tell All Your Friends" Taking Back Sunday oraz "A Fever You Can't Sweat Out" Panic! at the Disco.
- Nowsze pokolenia: Modern Baseball i Tigers Jaw.
Ten zestaw dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniało się brzmienie emo między dekadami: od surowego hardcore'u przez indie po stadionowy pop-rock.
Ciuchy — jak wygląda styl emo
Klasyczny emo z lat 2000. opiera się na czerni i szarości oraz na kontraście obcisłej góry i bardzo wąskich spodni:
- Góra: koszulka zespołu, bluza albo koszulka w poziome pasy, zawsze obcisła.
- Spodnie: bardzo wąskie, najczęściej czarne lub ciemne dżinsy.
- Buty: trampki Converse lub Vans.
- Dodatki: pasek z ćwiekami, czarne lub paskowane opaski na nadgarstkach i kolczyki (w wardze, w uszach).
- Makijaż: eyeliner.
- Fryzura: proste, często farbowane na czarno włosy z długą, asymetryczną grzywką. To najbardziej rozpoznawalny element stylu.
Fryzura nawiązuje do estetyki gotów i post-punku, ale została przełożona na bardziej codzienny, młodzieżowy styl. Starsza, dziewięćdziesiątkowa odmiana emo wygląda inaczej (kardigan, koszula, sweter i okulary) i coraz częściej wraca się do niej dziś w kontekście nowoczesnej mody męskiej.
Po więcej inspiracji fryzjerskich zajrzyj do działu Fryzury. Niezależnie od epoki rdzeń stylu jest ten sam: wrażliwość pokazana na zewnątrz, a nie ukryta.